#41.

Dziś odpuszczam sobie zmienianie siebie. Odpuszczam sobie ćwiczenia i siłę. Dziś jestem krucha i bezsilna. Zakopana w kołdrze. Dziś płaczę nad Hazel i Augustusem. Nad ich chorobami. Nad piękną miłością. Nad brakiem czasu, by się nią nacieszyć. Płaczę nad sobą i nad moim Skarbem. Nad tym jak to wszystko psuje, choć wcale tego nie chce. Płaczę nad moim życiem bez życia. Nad odległością między nami. Płaczę nad brakiem dotyku i nad potrzebą Twojej bliskości, kochanie.
I taka chcę dziś być. Bez maski. Bez grania silnej, pewnej siebie. Bez udawania, że nie przejmuję się uwagami, że powinnam zacząć ćwiczyć, bo brzuszek mi rośnie. Bez zapewniania wszystkich, że wszystko jest okay. Że dobrze mi w moim życiu.
Nie jest dobrze. Rozpadam się od dawna. Desperacko pragnę prawdziwej, mocnej miłości. Obecności ukochanego mężczyzny. Tak bardzo chciałabym poczuć, że jestem tą jedyną. Nie na chwilę z braku innych opcji. W oczekiwaniu na kogoś lepszego.

Okay? Okay. 

2 komentarze:

  1. byleby udało Ci później poskładać...

    dziękuję za komplement o szablonie. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tą historię i...może zabrzmię okropnie, ale nie wzruszyłam się ani trochę. Może dlatego, że widziałam dosłownie, obok historię, w której zakochali się w sobie przy końcu jednego z nich, 3 lata temu, gdy odszedł mój przyjaciel i zostawił tym samym pewną kobietę..dlatego, że przeżywam to do dzisiaj z nią. Dlatego, że wiem, jak namacalnie, poza książką, taka miłość naprawdę rozpieprza życie- a ty nic nie możesz zrobic dla tych, których kochałaś lub nadal kochasz.
    Wszystko pięknie wygląda w książkach, można się wzruszać...a gdy cierpienie to samo zdarza się w życiu, zaczyna przybierać prawdziwy kształt. Piękny i mroczny zarazem.

    OdpowiedzUsuń