Wiem, że powinnam wybrać. Nie mogę spędzić całego życia czekając. Powoli nasze 4 lata dobiegają końca. Tak dużo się wydarzyło. Zbyt dużo złych rzeczy, a zbyt mało tych wartych zapamiętania. Ile mam jeszcze czekać na ciebie? Jak długo mamy żyć osobno?
Jesteś ale jakby cię nie było. Wiem to od dawna. Ludzie myślą, że jestem ślepa, że nie potrafię dostrzec beznadziejności sytuacji, w której się znajduję. Ale ja widzę wszystko wyraźnie. Widzę jak odbierasz mi siebie każdego dnia. Jak coraz mniej rozmawiamy, bo ja mam studia a ty "nie chcesz przeszkadzać". Widzę jak każda wymówka jest dobra, by nie przyjechać. Wymówki... Tak to właśnie widzę!
Codziennie zasypiam wypełniona tęsknotą za tobą. Ale przecież jestem tą złą. Bo przez zbyt długą chwilę postanowiłam dać sobie szansę na szczęście. Wiem, że zachowałam się podle. Uświadamiasz mi to na każdym kroku. Żałuję. Ale przeszłości nie zmienię.
Ciągle jestem mając nadzieję, że mamy szansę na szczęście. Że jeszcze możemy być razem, że możemy się w końcu zobaczyć. Pierwszy raz po 4 latach znajomości. Wtedy słyszę, że szczęście to tylko chwila ulotna. Mówisz to tak, że cała moja nadzieja ucieka. Zostaje mi smutek i pustka, która pochłania mnie całą.
Zazdroszczę Ci tak pięknej miłości. Przykro mi, że twoja ukochana umarła. I mimo, że doskonale zdaję sobie sprawę, że nie byłoby nas gdyby nie ta tragedia, to uważam, że to niesprawiedliwe, że Ci ją zabrano. Bardzo chciałabym mieć kogoś takiego. Kogoś, kto pokocha do szaleństwa, kto zrobi wszystko by się spotkać, bo nigdy nie będzie miał dość obecności. Czasem się zastanawiam, czy gdybym zachorowała byłbyś przy mnie.
Ty coraz częściej mówisz o nas w czasie przeszłym. Opowiadasz jak było a mnie uderza fakt jak bardzo to różni się od chwili obecnej.
Męczę się. Widzę jak upadam każdego dnia. Jak ucieka ze mnie szczęście, energia i motywacja. Tak bardzo chciałabym żyć. Oddychać pełną piersią. Cieszyć się każdym dniem. Tak bardzo chciałabym bliskości. Chciałabym mieć do kogo się przytulić. Ja już nie chce czekać... Chcę znów być szczęśliwa.
O ja pier....!
OdpowiedzUsuńJesteś w "związku" od czterech lat z kimś, kogo nie widziałaś?!?!?
Toż to w takim czasie można się zaręczyć, ożenić, stuknąć sobie dzieciaka i jednocześnie pisać lasce w necie farmazony o miłości i "związku"!!!
Daj sobie spokój, wyłącz kompa, wyjdź do ludzi i zacznij żyć realem zamiast marzeniami o niewidzialnym chłopaku.
get a life, girl!
Nigdy nie nazywałam tego związkiem.
Usuńpamiętam jak mi o nim pisałaś. to było chyb jakoś rok temu, pamiętasz też to? ale mniejsza w sumie.... chcę abyś poczuła ulgę. jeżeli czujesz, że to koniec i ta myśl Ci ciąży to musisz podjąć decyzję. nie możesz się tak zamęczyć. wiem, że jest to trudne, bo sama przez to ostatnio przechodziłam. nie bierz do siebie takich komentarzy jak ten wyżej, bo jak dla mnie, piszą to ludzie, którzy nie poznali kogoś, dla kogo warto poświęcić pewne rzeczy.
OdpowiedzUsuńMyślę,że znajomość taka pozostaje już tylko internetową. Bo nie poznasz Jego, bo jak go znać tylko z literek? Czasem się wydaje,że tak znamy lepiej pisząc, dużo rozmawiając ale nie... Trzeba się spotkać by poznać człowieka w pełni. Myślę,że nawet taka przyjaźń to nie przyjaźń. To coś nierealnego, tylko internetowego.... A związku z tego nigdy nie będzie skoro przez 4 lata nie mogliście się spotkać. Ba.... Przyjaźni nawet nie będzie. Żyjemy w XXI wieku, gdzie jeżdżą pociągi, autobusy i nie jest ciężko się spotkać, nawet mając mały budżet pieniężny to nie jest trudne.
OdpowiedzUsuń