List #9

Niepewność i chwilowe zatrzymanie świata. Nagle okazuje się, że wszystko może się zmienić. Duży, rodzinny samochód zatrzymuje się przed bramą wjazdową. Kolejno wyłaniają się ludzie, którzy są dla mnie całkowicie obcy. Mężczyźni w jasnych spodniach, kobiety w długich, wyjściowych spódnicach i dziecko. Dziewczynka o długich falowanych włosach ubrana w ładną sukienkę. Wyglądała jak ja kilka(naście) lat temu. Krzyknęli coś do właściciela a ten z uśmiechem wpuścił ich na swoją posesję. Rodzina, czy może kupcy? Z niepokojem patrzyłam na sylwetki ludzi pojawiające się w kolejnych oknach posiadłości. Nagle mój mały, ułożony świat zaczął się trząść, jakby nawiedziło go lekkie trzęsienie ziemi. Czyżby wszystko miało się skończyć? Przeglądanie się w czarnej tafli nocnego okna w łazience? Ogniska i odpoczynek na ogrodzie odgrodzonym od reszty świata? Miałam nagle stracić nie swój dom, do którego tak bardzo się przyzwyczaiłam? Widzę go codziennie z mojego ona. Ogromny kompleks budowli poniemieckich, których właściciel wyjechał do Stanów jeszcze przed moim urodzeniem. Dom stoi samotnie i niszczeje od tych ponad dwudziestu lat. Ma w sobie coś, co zmusza, by pozostał takim, jakim jest. Tak wygląda mój mały kawałek świata. Z widokiem na dom z duszą. Mój niedom.

1 komentarz:

  1. Niby to nic nie znaczy, a mimo wszystko nie chcemy, żeby coś takiego się stało...

    OdpowiedzUsuń