Nie wiem, czy dobrze zrobiłam. W dzień wszystko wydawało się łatwiejsze. Wczoraj byłam na dniu próbnym w pizzerii. Właściwie nie było źle, ale czułam się tam obco. Jakby inne kelnerki czekały na moje potknięcie. Irytowało mnie to, że mimo, że są młodsze traktowały mnie jak jakiegoś debila. Jakbym nie mogła popełniać błędów. W tym miejscu wszystko było dla mnie nowe mimo, że dorabiałam już sobie jako kelnerka.
Wkradł się mój perfekcjonizm, pedantyzm gdzie wszystko musi być czyste i schludne - nawet zlew, który zarastał brudem od tygodni gdzieś na tyłach zaplecza. Zostałam niemal spoliczkowana kpiącym pytaniem "ile można myć zlew". Aż będzie czysty. Gdyby był myty regularnie mi zajęłoby to mniej czasu.
Dziś miałam iść do menadżerki. Miałam ustalić z nią grafik i wszystkie szczegóły mojej pracy. Nie poszłam. Zadzwoniłam, że rezygnuję. Taka była umowa. Nie zdecydowałabym się na to, gdyby nie telefon z kawiarni do której składałam podanie. A przecież od dawna marzę o własnej. Mogłabym zobaczyć jak to wygląda z bliska.
Decyzja podjęta. Nie ma odwrotu. Nie wiem czy dobrze postąpiłam, ale chciałabym chodzić do pracy z przyjemnością. Chcieć tam być. A nawet dziś robiłam wszystko, by nie pójść na rozmowę i ustalenie wszystkich szczegółów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz