List #1

Czasem trzeba zacząć od nowa. Zamknąć stary zeszyt przepełniony historią minionych dni i otworzyć nowy. Daję sobie szansę na nowe, lepsze jutro. Nie wyrzekam się siebie. Wpuszczam tylko powiew świeżego powietrza.

14 komentarzy:

  1. Podpisuję się pod tym wpisem. I ja to musiałam zrobić. Schować się gdzieś głębiej, ale nie po to by uciec, a po to by móc się wyciszyć, wsłuchać w siebie, nie w hałas wrzasków ludzi. To potrzebne. Potrzebne są zmiany, potrzebna jest wymiana zatęchłego powietrza na świeże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba trochę chciałam zostawić za sobą przeszłość, która jest zbyt bolesna. Nie chcę, żeby coś ciągle mi o niej przypominało.
      A z drugiej strony. Dziwnie mi i smutno. Strasznie sentymentalna ze mnie bestia.
      Dziękuję za te słowa. Przyda mi się poparcie.

      Usuń
    2. Oj, ze mnie również cholerna sentymentalistka... Dlatego tak czasem ciężko jest zamykać za sobą drzwi, zostawiać jakąś część siebie. Ale może czasem tak trzeba. Trzeba uczyć się zapominać, otwierać nowe etapy w sobie, zatrzasnąć drzwi za tym co tylko ciągnie w dół. Uciekanie od przeszłości nie jest dobre, ale... czasem trzeba się zapomnieć. Oddzielić tą przeszłość grubą krechą i nie odwracać się. Wszystko po to by poczuć chyba jakiś upragniony spokój. Znaleźć jakieś cichsze miejsce, w którym nikt nie będzie zakłócać naszych myśli...

      Usuń
    3. Ja mam chyba taki problem, że za dużo zapominam. Blog zakładam głownie po to, by pamiętać. A teraz sama zamykam za sobą drzwi, niejako odcinam się od przeszłości. I chcę zapomnieć.
      Ale masz rację. Pora odciąć to wszystko. Sama tak często mówiłam, że nie powinno się żyć przeszłością.

      Usuń
  2. Wiesz, że masz całkowitą rację? Czasami trzeba pozbyć się sentymentów i zacząć od nowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mam pewne obawy co do słuszności moich poczynań. Cały czas przekonuję sama siebie, że robię dobrze. Na detinere byłam ponad rok. I teraz jest mi dziwnie i smutno... Miał być na zawsze.

      Usuń
  3. Najgorsze w początkach jest to, że są następstwem jakiegoś końca... Pierwsze kroki są najtrudniejsze, najbardziej się tęskni. Ale to (chyba?) mija...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mija. Tylko musi minąć trochę czasu

      Usuń
    2. Jak zawsze. Nawet jeśli to poczucie zagubienia w nowym miejscu się dłuży. Pamiętam swoje początki na blogspocie, po wyprowadzce z Onetu, ciężko mi się było przyzwyczaić, wszystko było takie... obce.

      Usuń
    3. Ja też pamiętam moją przeprowadzkę. Wszystko było zupełnie inne. Jakby pogmatwane. Wcale nie paliłam się do zmiany miejsca, ale cóż, można powiedzieć, że była to wyższa konieczność.

      Usuń
  4. jak najbardziej zgadzam się z Tobą. oby ten początek był dla Ciebie czymś, co pozwoli Ci uciec od wszystkiego i czymś bardzo przyjemnym. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasami zmiany są potrzebne, a nawet konieczne i nie ma w tym nic złego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naturalna kolej rzeczy. Chyba nawet nie ominą blogosfery i takich sentymentalistów jak ja ;)

      Usuń